Fakt, że piszemy na naszym blogu o probiotykach i kosmetykach, to nie przypadek. Okazuje się, że nie tylko piszemy, ale także postanowiłyśmy połączyć probiotyki z kosmetykami i stworzyć kremy do twarzy, zawierające bakterie probiotyczne. Oczywiście spotkasz na drogeryjnych pólkach kosmetyki probiotyczne, o czym pisałyśmy tuta https://bioteam.com.pl/probiotyki-w-kosmetykach-ich-wplyw-na-mikrobiom-skory/ i tutaj https://bioteam.com.pl/przeglad-rynku-kosmetykow-probiotycznych-czyli-czym-sie-rozni-kosmetyk-probiotyczny-od-kosmetyku-probiotycznego/ Ale nasze kremy będą wyjątkowe, a na czym będzie polegała ta wyjątkowość dowiesz się już niebawem.

Ten pomysł zrodził się w naszych głowach podczas pracy przy jednym stole laboratoryjnym. Jako mikrobiolożki, przez wiele lat miałyśmy możliwość prowadzić badania na szczepach bakterii probiotycznych, z zachwytem obserwując ich prozdrowotne właściwości dla człowieka.

Ponieważ wspólnym hasłem naszego Teamu jest „Do it yourself”, zaczęłyśmy hobbistycznie  tworzyć dla siebie kosmetyki. Poznawałyśmy tajniki tworzenia peelingów, mydeł, kremów. A skoro tworzenie kosmetyków ma wiele wspólnego z laboratorium, to szybko „połknęłyśmy bakcyla”. Testowałyśmy dodawanie bakterii do naszych kremów, a potem stosowałyśmy nasze receptury na własnej skórze. Efekty były zadziwiające! Wieść o naszych pomysłach szybko rozeszła się wśród rodziny i przyjaciół. Ciągle pytano nas: „Gdzie można takie kosmetyki kupić?”

Problem polega na tym, że niestety (jeszcze) nigdzie. Dlatego wpadłyśmy na pomysł, aby wyprodukować kosmetyki z probiotykami, tak aby każdy miał możliwość ich zastosowania.

Oczywiście od pomysłu do realizacji jest długa droga, usiana często wieloma przeszkodami. Tak też było i u nas. Pierwsza przeszkoda na jaką napotkałyśmy, to oczywiście pieniądze – skąd je wziąć?

Wtedy zaświtał nam w głowach pomysł o pozyskaniu dofinansowania unijnego na nasz kosmetyczny projekt. Jak pomyślałyśmy, tak zrobiłyśmy. Zderzenie z rzeczywistością i pierwszy kryzys przyszedł jednak dosyć szybko. Okazało się, że przejście całej papierologii związanej z wypełnieniem wniosku o dofinansowanie potrafi wytrącić z równowagi nawet takie cierpliwe osoby jak my.

Tutaj ta historia mogłaby się zakończyć… ale nie w naszym przypadku.

Dzięki żmudnej pracy przy pisaniu wniosku, pokonywaniu gąszczu „urzędowych spraw”, udało się złożyć wniosek w wyznaczonym terminie.  Potem już tylko kilka poprawek formalnych, klika poprawek merytorycznych, obrona naszego projektu na panelu eksperckim w Małopolski Centrum Innowacji i po 6 miesiącach otrzymałyśmy informację, że nasz wniosek został rozpatrzony pozytywnie, a nasze marzenie o własnej marce kosmetyków zaczyna stawać się powoli rzeczywistością.

Pełne zapału i energii, zaczęłyśmy realizację projektu od znalezienia miejsca, gdzie nasza linia kosmetyków zostanie wyprodukowana. Sprawa wydawałaby się prosta, bo na rynku jest wielu dostawców takiej usługi. A jednak… zanim trafiłyśmy na odpowiednią firmę i powstała między nami „chemia”, minęło sporo czasu.

Po dokonaniu wyboru odpowiednich, naturalnych surowców, bo nasze kosmetyki oprócz tego, że będą probiotyczne, to także mogą szczycić się mianem naturalnych – przystąpiłyśmy do pierwszych badań sprawdzających ich działanie.

Przed nami jeszcze kilka wyzwań, parę wzlotów i upadków, zanim linia kremów probiotycznych pojawi się w sprzedaży. Zamierzamy regularnie informować Was o postępach prac nad naszą linią kosmetyków probiotycznych.  Dlatego – ciąg dalszy nastąpi!

Facebook0
LinkedIn
Instagram

Polub i podaj dalej!
fb-share-icon0